GIN Atlas w Maroku

Informacje według kategorii
 PARALOTNIE    PRODUKTY    SPEEDFLYING    FILMY    FLYGIN    ZAWODY    PARALOTNIE PPG    TEAM

GIN Atlas w Maroku

24/01/13

Na koniec zeszłego roku, pilot i fotograf firm GIN Jerome Maupoint zabrał naszą najnowszą paralotnię w klasie EN B, która wkrótce pojawi się w sprzedaży, na sesję fotograficzną do Maroka.

Jerome opisał całą tą historię:
W grudniu 2012 roku nadchodzące na nowy sezon skrzydło przeszło testy i zostało zakwalifikowane do klasy ENB, wkrótce po tym otrzymałem 3 sztuki przed sprzedażowe do wykonania im sesji fotograficznej. Mieliśmy zaplanowaną wycieczkę do Maroka aby odwiedzić kultowe tam miejsca paralotniarzy Aguergour i Ait Ourir. Te słynne wzniesienia są około 30 km przed najwyższym pasmem górskim Afryki – górami Atlas, które przecinają Maroko z zachodu na wschód. Grzbiety północno zachodnie zbierają powietrze z równin występujących przed całym pasmem., tak że Aguergour i Ait Ourir stają się naturalna termiczna rampą. W grudniu mamy tam dosyć krótką dzienna jej aktywność. W niektóre dni tylko dzięki słabym bąblom masz szansę utrzymać się na poziomie startowiska. Podsumowując, to miejsce oferuję idealne warunki i krajobrazy do realizacji sesji zdjęciowej, a nazwa skrzydła Atlas spasowała nam tam idealnie, warunki tam panujące dały nam również możliwość wiarygodnej oceny doskonałości tego glajta. Aby wyprodukować dobre zdjęcie zrobione w akcji, musimy się wznieść wszyscy razem. Nie ma opcji aby fotografować poniżej startu, zdjęcia z dolnej części wzgórza były by katastrofą.

Jest nas trzech pilotów, jeden fotograf i jeden dobry przyjaciel który oferuję nam swój czas abyśmy mogli powrócić do komfortowej gościnnej kwatery.

Każdego dnia przyjeżdżamy na start bardzo wcześnie, zanim termika się na dobre obudzi. Kluczem do sukcesu jest aby nie stracić nawet minuty z potencjalnej możliwości polatania.

Musimy być gotowi i czekać na pierwszy cykl termiczny aby od razu się załapać na noszenia. Marc Boyer – poniżej 80 kg masy startowej, będąc lekki jak piórko ma trochę łatwiej utrzymać się w powietrzu wykorzystując pierwsze słabe bąble ciepłego powietrza. Jak tylko termika staję się bardziej regularna, wszyscy czym prędzej lecimy do miejsc które wskazał nam w powietrzu Marc. Zaczynamy fotografować. Aguergour generalnie jest dosyć prosty do latania, ale może też być czasem turbulentnie. Próbujemy wykorzystać każdą chwilę najlepiej jak to tylko możliwe. Każdy z nas musi nie tylko dbać o własne latanie ale również o to aby być jak najbliżej siebie, co by te małe stadko stało się jeszcze bardziej fotogeniczne. Staram się umieścić zielonego Atlasa pomiędzy dwoma pozostałymi, wtedy on pasuję idealnie do pięknej zieleni, która rozjaśnia plateau du Kik poniżej naszych stóp. Chociaż dzień był krótki, żniwa obrazów były obfite.

Odwiedziliśmy także Ait Ourir, długi grzbiet na południowy-wschód od Marrakeszu, ale to były bardzo skomplikowane godziny lotu tego dnia. Najlepszy komin to 1 m/s i to w samym jego rdzeniu, poza tym nic nie dało się znaleźć w całej okolicy. Prawdziwy termiczny wyzwalacz jest daleko wzdłuż grani jak góra staje się wyższa. Jest to miejsce magiczne...ale nie na tyle duże aby pomieścić więcej niż jednego glajta, co nie pozwoliło by nam na latanie zawsze razem blisko siebie. Mimo tego że tam nam się nie udało mamy wystarczającą ilość pięknych zdjęć. Dzięki Allah!

Specjalne podziękowania dla: Marca Boyera (Szkoła w Luchon, Francja) i Laurenta Pascala (wkrótce szczęśliwego pilota paralotni Atlas)

Jerome Maupoint